33. Sprawa losów, która miała miejsce w Jom Kipur i u Hamana
Usłyszane 6 dnia Terumah, 12 lutego 1943 r.
Powiedziano w Torze, Aharej (o Jom Kipur): „I rzucał Aaron los dla dwóch kozłów ofiarnych: jeden - dla Stwórcy a drugi - dla nieczystej siły”. W Megilat Ester (o Purim) także powiedziano: „Rzucił los (pur), ustanawiając przeznaczenie”.
Losowanie odbywa się tam, gdzie niemożliwe jest wyjaśnić rozumem, dlatego że rozum nie jest w stanie wgłębić się w analizowane zdarzenie i podjąć decyzję: co - dobrze, a co - źle. W takim przypadku nie polegają na rozumie, a rzucają los, czyli poddają się decyzji losu. Stąd widać, że słowo „los” jest wykorzystywane dla wyrażenia działania powyżej rozumu.
Siódmego dnia miesiąca Adar urodził się Mosze i tego samego dnia umarł Mosze. Nazwa miesiąca Adar powstaje ze słowa „aderet” - wierzchnia narzutka, o której powiedział prorok Eliasz: „I narzucił na niego płaszcz swój” [1]. I płaszcz ten – „aderet sear” (włosiane nakrycie) [2]. „Włosy” (słowo sear, które zgodne jest ze słowem burza) i ograniczenia oznaczają myśli i życzenia przeciwko duchowej pracy, rozpraszające człowieka w zbliżeniu ze Stwórcą.
Dlatego te myśli i pragnienia niezbędnym jest pokonywać siłą woli przeciwko rozumowi i chociaż człowiek widzi wiele sprzeczności w duchowej pracy, ale powinien upewnić się w tym, że całe sterowanie Stwórcy jest tylko dobre i dla dobrego celu. I dlatego powiedziano o Mosze: „I ukrył Mosze twarz swoją”, dlatego że widział wszystkie sprzeczności w sterowaniu przez Stwórcę stworzeniami (przeciwko Jego imieniu „Dobry, kierujący dobrem”) i umocnił się w swojej wierze powyżej rozumu. A ponieważ zamykał oczy na to, co jego rozum ujawniał jako sprzeczności, „dlatego że bał się zobaczyć” i szedł wiarą powyżej rozumu – „stał się godny ujrzeć objawienie Stwórcy”.
Stwórca powiedział: „Kto jest ślepy, jak Mój sługa, i głuchy, jak anioł Mój”. Wzrokiem nazywa się rozum, rozumienie. Kiedy mówią: widzący, dalekowzroczny - mają na myśli umysł człowieka. Kiedy rozumieją, mówią: „Widzimy”, dlatego że rozum zobowiązuje tak powiedzieć.
Dlatego ten, kto idzie powyżej rozumu, podobny jest do ślepego, idącego na oślep - czyli sam czyni siebie ślepym. I również ten, kto nie pragnie słyszeć tego, co zwiadowcy (meraglim), złe myśli, mówią mu o duchowej pracy i Stwórcy, kto czyni siebie głuchym - nazywa się głuchym w duchowej pracy.
Dlatego Stwórca mówi: „Kto jest ślepy, jak Mój sługa, i głuchy, jak anioł Mój”. Czyli idący do Stwórcy sam mówi: „Oczy ich niech nie zobaczą, uszy ich niech nie usłyszą”, nie pragnąc słyszeć tego, do czego zobowiązuje go rozum i co słyszą jego uszy, jak powiedziano o Joszua ben Nun, do którego uszu nie wniknęła ani razu ani jedna zła wiadomość.
I w tym sens „aderet sear” - włosianego nakrycia. Ponieważ miał wiele sprzeczności i ograniczeń w swoim duchowym rozwoju, a każda sprzeczność nazywa się sear (włos), który wyrasta z nekew, zagłębienia w głowie. Oznacza to, że te złe, odciągające od Stwórcy myśli i sprzeczności świdrują i wiercą mu głowę. A gdy sprzeczności w duchowej pracy jest wiele, to znaczy, że posiada on wiele włosów, co nazywa się włosianym nakryciem (aderet sear).
Również Elizeusz powiedział: „I poszedł stamtąd Eliasz i znalazł Elizeusza, syna Szafata, który orał na dwunastu parach wołów, co szły przed nim, a on sam przy dwunastej. I przeszedł Eliasz obok niego i narzucił na niego płaszcz swój”, czyli aderet. Byki w języku hebrajskim bakar, od słowa bikoret (sprawdzanie). A 12 mówi o pełnym stopniu, jak 12 godzin albo 12 miesięcy. 12 par byków – dlatego że orzą tylko parą byków, a nie jednym. To mówi o tym, że istnieją już w człowieku „searot” (sprzeczności), z których rodzi się „aderet sear”.
Ale u Eliasza to było od „poranka Josefa” (poranek - boker), jak powiedziano: „Światło poranka i ludzie wyszli ze swoimi osłami (osioł - hamor, zgodne z materiałem - homer)” – czyli już osiągnęli światło, które przejawia się przy wyjaśnieniu przeciwieństw. Dlatego że właśnie kosztem przeciwieństw nazywanych „bikoret” (sprawdzanie), przy życzeniu iść wbrew przeciwieństwom, rodzi się światło, jak powiedziano: „Przychodzącemu oczyścić się - pomagają”.
Zatem, jak otrzymał światło na wszystkie wyjaśnienia (bikoret) i nie ma już co dodać, to wyjaśnienia i sprzeczności znikają - według prawa, że nie ma na górze ani jednego zbędnego lub niepotrzebnego działania, ponieważ „nie istnieją działania bez celu”.
Ale musimy zrozumieć, po co w ogóle pojawiają się w człowieku myśli i działania, które są sprzeczne z absolutnie dobrym zarządzaniem z góry. Tylko po to, żeby on był zobowiązany do przyciągnięcia na te sprzeczności wyższego światła, jeżeli pragnie wznieść się nad nimi, a inaczej nie może pokonać tych sprzeczności. I to się nazywa „Wielkość Stwórcy”, którą przyciąga do siebie człowiek w czasie odczucia sprzeczności nazywanych sądem i ograniczeniami (dinim). Przecież sprzeczności te mogą zniknąć tylko wtedy, jeżeli on zażyczy sobie pokonać je i przeciwstawić im wielkość Stwórcy. Wychodzi na to, że sprzeczności są przyczyną wywołującą przejaw Wielkości Stwórcy człowiekowi.
I to oznacza: „I narzucił na niego płaszcz swój (aderet)”. To znaczy człowiek po wszystkim, co przeszedł, odnosi wszystkie „aderet sear” (przeciwności) właśnie do Stwórcy, ponieważ widzi, że Stwórca dał mu te przeciwności (aderet) specjalnie, żeby otrzymał na nie wyższe Światło.
Ale zobaczyć to człowiek może tylko po tym, jak stał się godny wyższego Światła, przejawiającego się właśnie w przeciwnościach i ograniczeniach, które odczuwał na początku. I on widzi, że bez przeciwności (searot) i upadków wyższe Światło nie miałoby możliwości objawić się - dlatego że „nie ma Światła bez kli, pragnienia”. I dlatego człowiek widzi, że cała Wielkość Stwórcy, którą pojął, objawiła mu się tylko dzięki przeciwnościom, odczuwanym przez niego na początku.
I w tym jest sens powiedzianego: „Wielki Stwórca na swoich wysokościach”, dlatego że dzięki aderet (przezwyciężeniu przeciwności) człowiek staje się godny Wielkości Stwórcy. I dlatego powiedziano: „Chwała Stwórcy wychodzi z ich ust” - czyli Jego wielkość objawia się poprzez braki w duchowej pracy (słowo garon, gardło zgodnie z girajon - brak), które zmuszają człowieka do podnoszenia się coraz wyżej. A bez popychania nie chciałoby mu się wykonywać najmniejszego ruchu i pragnąłby pozostawać w swoim stanie wiecznie.
Ale jeżeli człowiek upada poniżej poziomu, na którym - jak on uważa - przystoi mu się znajdować, to daje mu siły do walki z upadkiem. Przecież on nie może przebywać w takim okropnym stanie, on nie zgadza się w nim znajdować! Dlatego zobowiązany jest za każdym razem dokładać wysiłków, żeby wyjść ze stanu upadku - co zmusza go powiększać Wielkość Stwórcy. W ten sposób, człowiekowi niezbędne jest otrzymywanie siły z góry, wyższej niż ta, którą posiada, inaczej pozostanie w upadku.
Okazuje się, że za każdym razem odczucie przeciwności (searot) wywołuje w człowieku potrzebę duchowego poruszania się i jeszcze większego objawienia Wielkości Stwórcy. Dopóki nie ujawnią się wszystkie Imiona Stwórcy, nazywane „13 miar miłosierdzia”.
O tym powiedziano: „I starszy będzie usługiwał młodszemu”, a także: „Grzesznik przygotuje, a sprawiedliwy odzieje się” i „Bratu swojemu będziesz służyć”. Czyli całe niewolnictwo, wszystkie przeciwności, które powstawały w człowieku jako przeszkody przeciwko duchowości, teraz, kiedy ujawniło mu się Światło Stwórcy i oświetla te przeszkody, są widziane całkowicie odwrotnie. I rozumie on, że właśnie te przeszkody pomagają i służą człowiekowi w odkryciu Światła Stwórcy, dlatego że właśnie one stworzyły miejsce do wypełnienia wyższym Światłem. Właśnie te przeszkody stały się odzieniem, które przywdziewała świętość. Dlatego powiedziano: „Grzesznik przygotuje, a sprawiedliwy odzieje się”, przecież właśnie przeszkody stały się kli, miejscem dla świętości.
I teraz można zrozumieć, co zostało powiedziane w Talmudzie (Hagiga 15:1): „Gdy stał się godny – stał się sprawiedliwym, otrzymuje swoje i część innego w raju. A gdy nie jest godny, otrzymuje swoją część i część innego w piekle”. Chodzi o to, że otrzymuje on przeszkody i przeciwności innych ludzi - czyli całego świata. I dlatego stworzony jest wokół człowieka taki duży świat z mnóstwem ludzi, a każdy ma swoje myśli i opinie.
Wszyscy znajdują się w jednym świecie specjalnie, właśnie dlatego, żeby każdy przejął myśli i opinie pozostałych. Wtedy, kiedy człowiek powraca do Stwórcy (dokonuje tszuwa), on zyskuje na tym, że włącza w siebie myśli i opinie wielu ludzi. Przecież jeżeli chce zbliżyć się ze Stwórcą, on zobowiązany jest do przeważenia siebie i całego świata, z którym jest związany, na szalę zasług, czyli usprawiedliwienia działania Stwórcy w stosunku do siebie i do całego świata, dlatego że jest związany z całym światem, z jego myślami i opiniami.
Dlatego powiedziano: „Zgrzeszył grzesznik i otrzymał swoją część i część drugiego w piekle”. Kiedy jeszcze pozostawał w stanie „grzesznik”, co nazywa się „zgrzeszył”, to miał swoją część przeciwności i myśli, obcych duchowemu. A poza tym wziął na siebie cudzą część grzechów, związanych z piekłem, przecież połączył się z myślami wszystkich ludzi w świecie. Dlatego, gdy staje się potem sprawiedliwym, który „stał się godny”, czyli powrócił do Stwórcy, to usprawiedliwia tym siebie i cały świat i otrzymuje w raju swoją część, a także część należącą do wszystkich pozostałych. Przecież był zobowiązany do przyciągnięcia wyższego Światła, żeby naprawić złe myśli wszystkich ludzi w świecie, a ponieważ włącza ich wszystkich w siebie, to powinien usprawiedliwić ich wszystkich. I dlatego sprawiedliwy przyciąga wyższe światło przeciwko przeciwieństwom całego świata. I chociaż cały świat jeszcze sam nie jest w stanie otrzymać tego światła, przyciągnięte dla niego przez sprawiedliwego, ponieważ nie mają jeszcze ludzie do niego pragnienia (kelim), ale sprawiedliwy wykonuje dla nich to działanie.
Jednak istnieje reguła, że człowiek, wywołujący rozprzestrzenienie się światła na najwyższych poziomach, w tej samej mierze i on sam otrzymuje je, ponieważ był przyczyną tego działania. Ale wtedy wychodzi na to, że i grzesznicy powinni otrzymać część światła, które oni wywołują poprzez sprawiedliwych?
I żeby to zrozumieć, należy na początku wyjaśnić sens „losu” i dlaczego były dwa losy: „jeden - dla Stwórcy a drugi - dla nieczystej siły”. „Los” - to działanie powyżej rozumu i dlatego jeden z nich przypada nieczystej sile, o czym powiedziano: „I zeszła burza na głowy grzeszników” (Prorocy. Jeremiasz). Przecież na te przeciwności przyciąga się wyższe światło, dzięki czemu pomnaża się Wielkość Stwórcy. Ale to niepotrzebne grzesznikom, którzy pragną otrzymywać tylko zgodnie ze swoim rozumem. A kiedy wzmacnia się światło przychodzące na podstawie, która jest powyżej rozumu, cofają się grzesznicy i znikają. Dlatego jedyne, co mają grzesznicy - to ich pomoc sprawiedliwym w przyciągnięciu Wielkości Stwórcy, po czym grzesznicy anulują się.
I o tym powiedziano: „Stał się godny zostać sprawiedliwym, otrzymuje swoje i część innego w raju”. (Z powyższego zrozumiałe jest, że mówi się tylko o tym, kto pomaga dokonać naprawy, żeby zrealizowało się ujawnienie wyższego światła dzięki dobrym uczynkom, a wówczas to działanie pozostaje w świętości, a on otrzymuje od tego światła, które wywołał na górze. I tworząc miejsce dla obłóczenia się światła, niższy otrzymuje od tego stanu, który wywołał w wyższym. Przeciwności zaś i ograniczenia znikają, przecież na ich miejsce przychodzi wielkość Stwórcy, ujawniająca się w wierze powyżej wiedzy. Oni zaś pragną odkrycia właśnie wewnątrz rozumu i dlatego anulują się.)
Ale cały świat swoimi obcymi duchowemu myślami zmusza sprawiedliwego do przyciągania wielkości Stwórcy i wywołane tym światło pozostaje na koncie każdego. A kiedy oni będą zdolni otrzymać to światło, to każdy otrzyma także to światło, które wymusił, aby przyciągnąć z góry.
I w tym jest sens „biegnącego przedziałka, dzielącego włosy”, wspomnianego w Księdze Zohar, który dzieli prawą i lewą stronę. Były dwa kozły ofiarne w Jom Kipur (jedno i to samo słowo – „kozioł” i „włochaty”), co wskazuje na „powrót w lęku”. A inny los - w Purim, oznaczający „powrót z miłością”. Przecież to było jeszcze przed budową drugiej Świątyni i niezbędny był powrót z miłości.
Ale przedtem niezbędnym było poczuć potrzebę powrotu i dlatego posłali im ograniczenia i „searot” (przeciwności). I dlatego dali z góry władzę Amanowi, o czym powiedziano: „Ja postawię nad wami Amana, żeby wami rządził”. I dlatego napisano, że „rzucał Aman los, decydując o przeznaczeniu” w miesiącu Adar. Adar nazywa się dwunastym miesiącem i do tej liczby dwanaście ma odniesienie dwanaście byków, którymi orał Elizeusz. Dwa razy po sześć - otrzymujemy miesiąc Adar, co oznacza tajemnicę „aderet sear” (włosiane przykrycie) - czyli największe ograniczenia. Dlatego wiedział Aman, że pokona naród Izraela, gdyż w miesiącu Adar umarł Mosze (Mojżesz). Ale nie wiedział, że w tym samym miesiącu urodził się Mosze, o czym powiedziano: „I ona zobaczyła, że syn jest dobry” (Szmot 2:2). Przecież kiedy pokonują najcięższy stan, wtedy osiągają największe światło, nazywające się światłem wielkości Stwórcy.
I w tym jest tajemnica „splotu kosztownych nici” („szesz maszzar” - z księgi Szmot, w rozdziale o budowaniu Arki Przymierza). Czyli kiedy stają się godni „biegnącego przedziałka dzielącego włosy”, dwa razy po sześć (szesz szesz), to powstaje „splot” (maszzar) oznaczający, że „oddala się cudzoziemiec” (masz-zar), siła nieczysta (sitra achra). Oznacza to, że cudzoziemiec albo nieczysta siła znika i odchodzi, ponieważ już wypełniła swoją rolę.
Okazuje się, że wszystkie sprzeczności i ograniczenia zostały dane tylko po to, żeby ujawnić wielkość Stwórcy. Dlatego Jakub, który urodził się „gładkim, bez włosów”, nie mógł ujawnić wielkości Stwórcy, dlatego że nie miał powodu i potrzeby do takiego ujawnienia. I dlatego Jakub nie mógł otrzymać błogosławieństwa od Izaaka, ponieważ nie miał kelim, a przecież „nie ma Światła bez kli”. Dlatego Riwka nauczyła go nosić ubrania Ezawa i dlatego powiedziano o nim: „A ręką trzymał się pięty Ezawa”. Czyli chociaż nie miał żadnych „włosów” (przeciwności), ale wziął je od Ezawa. I to zobaczył Izaak i powiedział: „Ręce – Ezawa”, chociaż „głos – Jakuba”. Czyli spodobała się Izaakowi ta naprawa uczyniona przez Jakuba, dzięki której zdobył kelim do otrzymywania błogosławieństwa.
Z tej właśnie przyczyny niezbędny jest dla nas ten świat, gdzie jest tak wielu ludzi, żeby każdy przeniknął pragnienia pozostałych. I wówczas każdy pojedynczy człowiek zawiera w sobie myśli i życzenia całego świata i dlatego nazywa się: „człowiek - to cały mały świat”.
A jeżeli na razie „nie zasłużył”, to „otrzymuje w piekle swój udział i to, co należy się tam wszystkim pozostałym”, czyli łączy się z piekłem całego świata. I co więcej, nawet jeśli częściowo naprawił swoje piekło, ale nie naprawił piekła przypadającego na pozostałych, czyli wszystkich grzechów, które przyłączył do siebie od całego tego świata - to jeszcze nie jest uważane za naprawę i jego stan nie nazywa się doskonałym.
I stąd rozumie się, że chociaż Jakub sam był „gładkim, bez włosów”, niemniej jednak „trzymał się ręką pięty Ezawa” – czyli pożyczył od niego „włosy”. A kiedy zasłużył na ich naprawę, otrzymał część przynależącą do brata w raju - poczuł miarę wielkości wyższego światła, przyciągniętego przez niego do naprawy tych „włosów”, obcych myśli całego świata. I staje się godny tego w czasie, kiedy cały świat sam nie może otrzymać tego światła, ponieważ jeszcze nie jest do tego gotowy.
Z tego zrozumiałe jest sedno sporu między Jakubem i Ezawem, kiedy powiedział Ezaw: „Mam wystarczająco”, a Jakub odpowiedział: „Mam wszystko”, czyli „dwa razy po sześć”, co oznacza „wewnątrz wiedzy” w przeciwieństwie do „powyżej wiedzy” albo pragnienie otrzymać przyjemność w przeciwieństwie do światła łączącego. Ezaw powiedział: „Mam wystarczająco”, czyli światło przychodzące w otrzymujące kelim wewnątrz wiedzy. A Jakub powiedział, że ma wszystko, czyli dwa składniki: wykorzystanie otrzymujących kelim, a także światło łączące ze Stwórcą.
I w tym jest sens „erew raw”, wielkiego pomieszania narodów, które przyłączyły się do Izraela podczas ucieczki z Egiptu, a potem zrobiły złotego cielca i powiedziały: „Oto on - Bóg twój, Izrael!”. „Oto” "Ele" bez "Mi". Czyli chcieli przyłączyć się tylko do "Ele" bez "Mi", nie pragnąc ich obu razem, przecież Ele razem z Mi tworzy imię Elokim (Stwórca). Ale nie chcieli jednocześnie i „wystarczająco”, i „wszystko”.
I to sugerują cherubim, nazywane Krawija i Patija (anioły, rozmieszczone po dwóch końcach pokrywy arki). Jeden anioł stoi na końcu, który oznacza „wystarczająco”, a drugi anioł stoi na końcu, oznaczającym „wszystko”. I w tym jest sens powiedzianego: „I słyszał Mosze głos, rozmawiający z nim z pokrywy na arce przymierza, z obszaru między dwoma cherubami” (Bemidbar 7). Ale jak to możliwe, przecież to dwa bieguny przeciwległe do siebie? A mimo wszystko człowiek powinien uczynić z siebie Patija (w tłumaczeniu: głupiec) i tak to przyjąć, co nazywa się „powyżej rozumu”. Chociaż i nic nie rozumie z tego, co mu mówią, a mimo to czyni.
A co dotyczy „wszystkiego”, które nazywa się „powyżej rozumu”, tam człowiek powinien starać się pracować z radością, przecież dzięki radości otwiera się prawdziwa miara „wszystkiego”. A jeżeli człowiek nie cieszy się, to przebywa w smutku z tego powodu, że nie ma w nim radości, a przecież najważniejsze w pracy - to odkryć radość z tego, że pracuje w wierze powyżej wiedzy. Dlatego jeżeli nie doświadcza radości od pracy, powinien smucić się tym. I o tym powiedziano: „Ten, którego serce zapragnie (pracować dla Stwórcy)” (Szmot 25). Czyli doświadcza bólu i cierpień z tego powodu, że nie czuje radości w duchowej pracy, o czym powiedziano: „Za to, że nie służyłeś Stwórcy z radością i wesołym sercem, kiedy było u ciebie wszystko w obfitości” (Dwarim 28), a rzuciłeś „wszystko” i wziąłeś tylko „wystarczająco”. I dlatego opadał coraz niżej i niżej, dopóki nie stracił wszystkiego, co miał, i nie zostało mu nawet „wystarczająco”. Ale jeżeli człowiek posiada „wszystko” i jest radosny, w tej samej mierze staje się godny posiadać „wystarczająco”.
I dlatego powiedzieli prorocy o „kobietach opłakujących Tammuza” (Ezekiel). Raszi wyjaśnia, że pracowali nad bożkami i wpadł mu prosto w oczy kawałeczek ołowiu, a oni próbowali roztopić go, żeby wyciekł z oczu. A płakali dlatego, że nie czuli radości, ponieważ zasypało im oczy popiołem. Popiół, proch oznacza bhinę dalet, czyli Malchut, Królestwo Niebios - wiarę powyżej wiedzy. I ta właściwość równoznaczna jest prochu, czyli nie ma żadnej wagi w oczach człowieka. I wykonujący tę pracę doznaje smaku prochu, dlatego że odczuwa ją zupełnie nieważną jak popiół.
I „opłakują kobiety Tammuza”, roztapiając tę pracę na bożki, żeby od żaru wyszedł popiół z ołowiu. I oznacza to, że one płaczą o pracę, zobowiązującą je wierzyć powyżej rozumu w zarządzanie Stwórcy - dobrego i czyniącego dobro. W tym czasie, kiedy wewnątrz wiedzy one widzą całkowite przeciwieństwo w Jego zarządzaniu. A to - święta praca. I chcą one wydobyć popiół, czyli pracę w wierze powyżej wiedzy, która nazywa się popiół. Oczy, które oznaczają „wzrok”, sugerują na jasne widzenie sterowania Stwórcy, które człowiek pragnie otrzymać wewnątrz wiedzy, a to nazywa się bałwochwalstwem.
I podobne to jest do człowieka potrafiącego zręcznie robić dzbanki i naczynia z gliny, czyli pracującego jako garncarz. A porządek pracy jest taki, że przede wszystkim musi toczyć kule z gliny, a potem wyciska w tych kulach otwory. I kiedy widzi jego mały syn, co robi ojciec, to krzyczy „Tato, dlaczego psujesz kule!” I nie rozumie syn, że najważniejsze w pracy ojca - to zrobić otwory, przecież tylko otwór może stać się otrzymującym naczyniem. A syn chce odwrotnie, zalepić otwory, które ojciec uczynił w kulach.
Rzecz w tym, że ten popiół, znajdujący się w oczach, zasłania człowiekowi wzrok i w którą by stronę on nie spojrzał, widzi wady w wyższym zarządzaniu. I właśnie to tworzy w nim kli, w którym może odkryć iskry bezwarunkowej miłości, niezależnej od żadnych warunków i nazywającej się radością przykazania. I o tym powiedziano: „Gdyby nie pomógł mu Stwórca, nic nie mógłby zrobić”. Czyli jeżeli nie posłałby mu Stwórca tych myśli, nie udałoby mu się osiągnąć żadnego wzrostu.
[1] Malachim 1, 19:19 I poszedł stamtąd Eliasz i znalazł Elizeusza, syna Szafata, który orał dwunastoma parami wołów, co szły przed nim, a sam on przy dwunastej. I przeszedł Eliasz obok niego i narzucił na niego płaszcz swój.
[2] Bereszit 25:25 Pierwszy wyszedł cały czerwony, odziany włosami jak nakryciem. I nadali mu imię Ezaw.