3. Artykuł na Zakończenie "Zoharu"
(Wygłoszony przy okazji ukończenia publikacji komentarza „Sulam” - [Drabina] do Księgi "Zochar")
Wiemy, że celem, który chcemy osiągnąć poprzez pracę w Torze i przykazaniach, jest przylgnięcie do Stwórcy, jak powiedziano: „I przylgnąć do Niego”. Trzeba jednak zrozumieć, co oznacza to zlanie się ze Stwórcą, skoro ludzka myśl w żaden sposób nie jest w stanie Go pojąć.
Nasi mędrcy już zadali pytanie o ten werset: „I przylgnąć do Niego”. Jak można przylgnąć do Niego, skoro On jest „ogniem pożerającym”? I odpowiedzieli: „Przylgnij do Jego właściwości. Jak On jest miłosierny, tak i ty bądź miłosierny. Jak On jest łaskawy, tak i ty bądź łaskawy”.
Na pierwszy rzut oka nie jest jasne, jak mogli nasi mędrcy odsunąć ten werset od jego prostego sensu. Przecież napisane jest wyraźnie: „I przylgnąć do Niego”. A gdyby sens był taki: „Przylgnij do Jego właściwości”, powinno być powiedziane: „I przylgnąć do Jego dróg”. Dlaczego więc Pismo mówi właśnie: „I przylgnąć do Niego”
A rzecz w tym, że w materialnych obiektach, które zajmują przestrzeń, zlanie się (dwekut) rozumiemy jako bliskość miejsca, a oddzielenie, jako oddalenie miejsca. Natomiast w duchowych obiektach, które w ogóle nie zajmują miejsca, zlanie się i oddzielenie nie są pojmowane jako bliskość czy oddalenie w przestrzeni – bo one w ogóle nie zajmują miejsca. Tu jedność pojmowana jest jako podobieństwo formy między dwoma duchowymi obiektami, a oddzielenie – jako różnica formy między nimi.
Tak jak topór rozcina i dzieli materię, oddzielając jej części od siebie, tak też różnica formy dzieli duchowe, rozcinając je na dwie części. Jeśli różnica formy jest niewielka, mówi się, że są od siebie oddalone w małym stopniu. Jeśli różnica jest wielka, mówi się, że są bardzo daleko od siebie. A jeśli są sobie całkowicie przeciwne w formie, mówi się, że są skrajnie od siebie oddalone.
Na przykład, kiedy dwóch ludzi nienawidzi się wzajemnie, mówi się o nich, że są oddzieleni od siebie tak, jak daleki jest wschód od zachodu. A gdy się kochają, mówi się, że są złączeni ze sobą w jedno. I tu nie chodzi o bliskość czy odległość miejsca, lecz o podobieństwo formy albo różnicę formy. Bo kiedy ludzie się kochają, istnieje między nimi podobieństwo formy: jeden kocha wszystko, co kocha jego przyjaciel, i nienawidzi wszystkiego, czego nienawidzi jego przyjaciel – i w ten sposób stają się zjednoczeni i miłują się wzajemnie.
Jednak jeśli między nimi istnieje pewna różnica formy, na przykład, jeden kocha coś, co jego przyjaciel nienawidzi, i podobne rzeczy, w takiej mierze, w jakiej istnieje ta różnica formy, stają się dla siebie wzajemnie odpychający, oddzieleni i dalecy od siebie. A jeśli znajdują się w całkowitej przeciwności, tak że wszystko, co jeden kocha, drugi nienawidzi, wtedy mówi się o nich, że są oddzieleni i dalecy tak, jak daleki jest wschód od zachodu.
I oto widzisz, że różnica formy działa w duchowości tak, jak topór działający w materii – rozdziela i oddala. Podobnie miara oddalenia i wielkość rozdzielenia zależą od miary różnicy formy. A miara zlania się zależy od miary podobieństwa formy. Stąd staje się jasne, jak słuszne są słowa naszych mędrców, którzy wyjaśnili werset: „I przylgnąć do Niego” – że chodzi o zlanie się z Nim poprzez Jego właściwości: tak jak On jest miłosierny, tak i ty bądź miłosierny, jak On okazuje łaskę, tak i ty okazuj łaskę.
Mędrcy nie odeszli od prostego sensu tego wersetu, lecz przeciwnie, wyjaśnili go zgodnie z jego prostym znaczeniem. Duchowego zlania się nie można sobie w ogóle wyobrazić inaczej, jak tylko w formie podobieństwa formy. Dlatego upodabniając swoją formę do formy właściwości Stwórcy, stajemy się z Nim zjednoczeni.
Jest tak jak powiedziano: „Tak jak On jest miłosierny [...]” - innymi słowy, tak jak wszystkie Jego działania są skierowane na obdarzanie i pomoc bliźniemu, a nigdy na korzyść własną - ponieważ Stwórca nie ma żadnego braku (chisaronu), który należałoby uzupełnić, a ponadto nie ma od kogo otrzymywać, tak i wszystkie twoje działania powinny być skierowane na to, by obdarzać i być użytecznym dla bliźniego. W ten sposób upodobnisz swoją formę do formy właściwości Stwórcy, a to właśnie stanowi duchowe zlanie się.
W tym podobieństwie właściwości zawarte są cechy rozumu (mocha) i serca (liba). Zajmowanie się Torą i przykazaniami w intencji sprawienia przyjemności swojemu Stwórcy jest podobieństwem formy w aspekcie „mocha”: tak jak Stwórca nie myśli o Sobie, czy istnieje, czy rządzi swoimi stworzeniami i podobnych wątpliwości, tak i człowiek, który pragnie upodobnić się w formie, nie powinien o tych rzeczach myśleć. Bo nie ma większej różnicy formy niż właśnie ta.
Dlatego każdy, kto rozmyśla o takich rzeczach, jest w sposób oczywisty oddzielony od Stwórcy i nigdy nie osiągnie podobieństwa formy. Dlatego też powiedzieli nasi mędrcy: „Wszystkie twoje czyny niech będą dla Niebios”, to znaczy dla zlania się z Niebiosami. Nie czyń niczego, co nie prowadzi do tego celu zjednoczenia. To znaczy, niech wszystkie twoje działania będą skierowane na obdarzanie i pomaganie bliźniemu. Wtedy osiągniesz podobieństwo formy z Niebiosami: tak jak wszystkie działania Stwórcy są dla obdarzania i pomagania swojemu bliźniemu, tak i wszystkie twoje działania będą wyłącznie po to, by obdarzać i pomagać bliźniemu, a to jest pełne zlanie się.
I nie ma co pytać: jak to możliwe, aby człowiek wszystkie swoje działania wykonywał dla dobra bliźniego, skoro przecież musi pracować dla własnego utrzymania i dla utrzymania swojej rodziny? Odpowiedź brzmi tak: te działania, które człowiek wykonuje z konieczności, aby otrzymać to minimum, które jest mu potrzebne do istnienia, nie są ani potępiane, ani wychwalane. W ogóle nie uważa się, że w takich czynach człowiek działa dla siebie.
Każdy, kto zagłębi się w te rzeczy, z pewnością zdziwi się: jak możliwe jest, aby człowiek osiągnął absolutne podobieństwo formy, tak że wszystkie jego działania będą dla obdarzania bliźniego, skoro całe istnienie człowieka z natury jest ukierunkowane wyłącznie na otrzymywanie dla siebie? Przecież z natury, z jaką został stworzony, człowiek nie jest w stanie uczynić nawet najmniejszego działania dla bliźniego.
A jeśli już coś daje drugiemu, to tylko pod warunkiem, że widzi w tym ostatecznie korzyść dla siebie, nagrodę, która w pełni rekompensuje jego wysiłek. I nawet jeśli istnieje wątpliwość co do tej nagrody, człowiek już będzie unikał wykonania takiego działania.Jak więc możliwe, by wszystkie jego czyny były jedynie w kierunku obdarzania innych, a wcale nie dla własnych potrzeb?
Ja naprawdę przyznaję, że to jest bardzo trudne i że człowiek nie ma w sobie siły, aby zmienić naturę, z którą został stworzony, czyli pragnienie otrzymywania tylko dla siebie. A tym bardziej, aby całkowicie odwrócić tę naturę na przeciwną tak, by w ogóle nic nie otrzymywać dla siebie, a wszystkie swoje działania skierować wyłącznie na obdarzanie.
Właśnie dlatego Stwórca dał nam Torę i przykazania, które mamy wypełniać tylko po to, aby sprawiać przyjemność Stwórcy. Gdyby nie było zajmowania się Torą i przykazaniami Liszma to znaczy z intencją zadowolenia naszego Stwórcy, a nie dla własnej korzyści, nie istniałby żaden sposób na świecie, który mógłby pomóc nam zmienić naszą naturę.
Stąd możesz zrozumieć całą powagę zajmowania się Torą i przykazaniami Liszma. Bo jeśli ktoś, zajmując się Torą i przykazaniami, nie kieruje się ku pożytkowi Stwórcy, ale ku własnej korzyści, to nie tylko nie zmieni swojej natury pragnienia otrzymywania, lecz przeciwnie jego pragnienie otrzymywać stanie się o wiele większe, niż było mu dane z natury przy stworzeniu. Jak już wyjaśniłem we "Wstępie do komentarza Sulam", T. 1, s. 30–31, a tutaj nie jest miejsce, by się szerzej tu rozwijać.
Jakie są właściwości człowieka, który zasłużył na zjednoczenie ze Stwórcą? Nie są one nigdzie wprost wyjaśnione, a jedynie zawarte w subtelnych aluzjach. Jednak aby rozjaśnić treść mojej pracy, muszę nieco je odsłonić w zakresie koniecznym. I wyjaśnię to poprzez analogię.
Ciało ze wszystkimi swoimi organami stanowi jedną całość. Ciało jako całość wymienia myśli i odczucia z każdym swoim poszczególnym organem. Na przykład, jeśli ciało jako całość uzna, że któryś z jego organów powinien mu służyć i sprawić mu przyjemność, ten organ natychmiast poznaje tę myśl i dostarcza mu przyjemność zgodnie z tym zamysłem. Podobnie, jeśli jakiś organ odczuwa, że miejsce, w którym się znajduje, sprawia mu ucisk i niewygodę, ciało jako całość od razu zna jego myśl i uczucie i przenosi go w odpowiednie, dogodne dla niego miejsce.
Jednak jeśli zdarzy się, że jakiś organ zostanie odcięty od ciała, stają się dwiema oddzielnymi istotami. Wówczas ciało jako całość nie zna już potrzeb tego oddzielonego organu, a organ nie zna więcej myśli ciała, by mu służyć i być pożytecznym. A jeśli przyjdzie lekarz i połączy ten organ z ciałem tak, jak było wcześniej, organ znów będzie poznawał myśli i potrzeby całego ciała, a ciało w całości znów będzie znało potrzeby tego organu.
Na podstawie tej analogii należy rozumieć również właściwości człowieka, który zasłużył na zjednoczenie ze Stwórcą. Jak już udowodniłem (we "Wstępie do Księgi Zohar", p. 9, oraz w moim komentarzu do Idra Zuta), dusza jest świeceniem wychodzącym od samego Stwórcy, Acmuto.
To świecenie oddziela się od Stwórcy dlatego, że On przyoblekł je w pragnienie otrzymywania. Ponieważ sam zamysł stworzenia, obdarzyć stworzenia rozkoszą, spowodował, że każda dusza została obdarzona pragnieniem otrzymania przyjemności. I właśnie ta różnica formy, pragnienie otrzymywania, oddzieliła to świecenie od samego Stwórcy i uczyniła z niego część oddzieloną od Niego. Sprawdź to tam, w podanych źródłach, ponieważ tutaj nie ma miejsca, by rozwijać ten temat dalej.
Z tego wynika, że każda dusza przed swoim stworzeniem była włączona w Acmuto (Samego Stwórcę). Jednak w momencie stworzenia, czyli poprzez nadanie jej natury pragnienia otrzymywania przyjemności, pojawiła się różnica w formie i oddzieliła się od Stwórcy, którego cała właściwość polega jedynie na obdarzaniu. Bo różnica formy w świecie duchowym oddziela tak, jak topór w świecie materialnym, jak zostało to wyjaśnione powyżej.
Wychodzi na to, że dusza całkowicie odpowiada analogii do organu odciętego od ciała i oddzielonego od niego. Choć przed oddzieleniem organ i ciało stanowiły jedno i wymieniały się myślami i odczuciami, to po odcięciu organu od ciała powstały dwie oddzielne istoty i jeden już nie zna myśli ani potrzeb drugiego. Tym bardziej po tym, jak dusza przyoblekła się w ciało tego świata, zerwały się wszystkie więzi, które miała zanim oddzieliła się od Acmuto. Wtedy są one jak dwie zupełnie odrębne istoty.
Stąd automatycznie staje się jasne, jaka jest oczekiwana właściwość człowieka, który zasłużył na ponowne przylgnięcie do Stwórcy, czyli na podobieństwo formy ze Stwórcą. Osiąga to dzięki Torze i przykazaniom, przez które zmienia swoje wrodzone pragnienie otrzymywania, które właśnie oddzielało go od Acmuto, w pragnienie obdarzania. Wtedy wszystkie jego działania są skierowane wyłącznie na obdarzanie i pomoc bliźniemu. W ten sposób upodabnia się do swojego Stwórcy.
Wychodzi na to, że całkowicie przypomina ten organ, który kiedyś został odcięty od ciała, a teraz znów został z nim połączony. To znaczy, że ponownie poznaje myśli ciała jako całości, tak jak znał je, zanim się od niego oddzielił.
Tak samo i dusza, kiedy osiąga podobieństwo formy ze Stwórcą, ponownie poznaje Jego myśli, tak jak je znała, zanim oddzieliła się od Niego z powodu różnicy formy, właściwej pragnieniu otrzymywania. Wtedy spełniają się w nim słowa Pisma: „Poznaj Boga ojca swojego”. Oznacza to, że dostępuje postrzegania doskonałego, boskiego postrzegania i zostają mu odsłonięte wszystkie tajemnice Tory, ponieważ myśli Stwórcy są właśnie tajemnicami Tory. I to jest to, co powiedział rabbi Meir: „Każdy, kto studiuje Torę Liszma (dla niej samej), zasługuje na wiele i zostają mu ujawnione tajemnice i smaki Tory, i staje się jak niewyczerpane źródło”.
To znaczy, jak wyjaśniliśmy, że dzięki zajmowaniu się Torą i przykazaniami w intencji Liszma, czyli z zamiarem sprawienia radości swojemu Stwórcy, a w żadnym wypadku nie z myślą o własnej korzyści, człowiek ma zagwarantowane, że zjednoczy się ze Stwórcą. Innymi słowy, osiągnie podobieństwo formy, kiedy wszystkie jego czyny będą skierowane na dobro bliźniego, a nie na własną korzyść. To jest dokładnie tak, jak u Stwórcy, którego wszystkie działania nakierowane są wyłącznie na obdarzanie i sprawianie przyjemności stworzeniom. W ten sposób człowiek ponownie przylgnie do Stwórcy, tak jak jego dusza była z Nim zjednoczona, zanim została stworzona.
I dlatego taki człowiek dostępuje wiele, dostępuje tajemnic i smaków Tory. Ponieważ ponownie połączył się ze Stwórcą, ponownie poznaje Jego myśli, tak jak organ, który znowu połączył się z ciałem. A myśli Stwórcy nazywane są tajemnicami i smakami Tory. W ten sposób studiujący Torę Liszma dostępuje ujawnienia tych tajemnic i smaków. Staje się jak niewyczerpane źródło, dzięki zniesieniu przeszkód, które oddzielały go od Stwórcy, gdyż ponownie stał się z Nim jednym ciałem, jak przed swoim stworzeniem.
W rzeczywistości cała Tora, zarówno jawna, jak i ukryta, jest myślami Stwórcy, bez żadnego rozróżnienia. Można to porównać do człowieka tonącego w rzece, któremu przyjaciel rzuca linę, aby go uratować. Jeśli tonący chwyta linę za koniec bliski sobie, przyjaciel może go wyciągnąć z wody.
Podobnie cała Tora, będąca myślami Stwórcy, jest jak lina, którą Stwórca rzucił ludziom, aby ich uratować i wyciągnąć z klipot. Koniec liny jest bliski wszystkim ludziom, to jest jawna Tora, która nie wymaga żadnego specjalnego zamiaru ani myśli. Co więcej, nawet jeśli przy wykonywaniu przykazań pojawia się niedozwolony zamiar (lo Liszma), Stwórca to również przyjmuje, jak powiedziano: „Człowiek zawsze powinien zajmować się Torą, nawet lo Liszma, bo z lo Liszma osiaga Liszma”.
Dlatego Tora i przykazania są jak koniec liny, którego każdy może się chwycić. Jeśli trzyma się go mocno, czyli oddaje się nauce Tory i wypełnianiu przykazań Liszma, w celu sprawienia przyjemności Stwórcy, a nie dla własnej korzyści, Tora i przykazania prowadzą go do podobieństwa formy ze Stwórcą, co nazywa się „zjednoczeniem z Nim”. Wtedy dostępuje poznania wszystkich myśli Stwórcy, które nazywane są tajemnicami i smakami Tory i jest to cała pozostała część liny, do której człowiek zyskuje dostęp dopiero po osiągnięciu pełnego zjednoczenia ze Stwórcą.
To, że porównujemy myśli Stwórcy, czyli tajemnice i smaki Tory do liny, wynika z tego, że istnieje wiele stopni upodobnienia się do Stwórcy. Dlatego też istnieje wiele stopni w „linowej” części Tory, czyli w poznawaniu tajemnic Tory. I jak duże jest podobieństwo formy człowieka do Stwórcy, taka sama jest miara, w jakiej poznaje on tajemnice Tory, czyli myśli Stwórcy.
Ogólnie te stopnie można podzielić na pięć: Nefesz, Ruach, Neszama, chaja, jechida, z których każdy zawiera wszystkie pozostałe. W każdym z tych stopni znajduje się pięć dalszych podstopni, a w każdej z nich co najmniej 25 szczebli.
Dodatkowo te stopnie nazywane są „światami” (olam), jak powiedzieli mędrcy: „W przyszłym świecie Stwórca obdarzy każdego sprawiedliwego 310 światami”. Powód, dla którego te stopnie postrzegania Stwórcy nazywa się światami, jest taki, że słowo „świat” (olam) ma dwa znaczenia. Wszystkim, którzy znajdują się w danym świecie, daje się to samo odczucie i wrażenie. I wszystko, co widzi lub słyszy jeden, widzą i słyszą wszyscy znajdujący się w tym świecie.
Natomiast ci, którzy znajdują się w danym „ukrytym” (ne’lam) świecie, nie mogą niczego poznać ani pojąć z innego świata.Te same zasady obowiązują w poznaniu duchowym: każdy, kto osiągnął określony stopień, wie i pojmuje na nim wszystko, co pojmują inni znajdujący się na tym samym stopniu we wszystkich pokoleniach, przeszłych i przyszłych. Jest we wspólnym poznaniu z nimi, tak jak mieszkańcy jednego świata.
Natomiast ci, którzy znajdują się na innym stopniu, nie mogą poznać ani pojąć czegokolwiek z innego stopnia, podobnie jak ci, którzy znajdują się w jednym świecie, nie mogą poznać niczego z innego świata. Dlatego właśnie te stopnie nazywa się „światami” (olamot).
Dlatego ci, którzy postrzegają, mogą spisywać swoje zrozumienie w formie książek, zapisując je jako aluzje i przypowieści. Są one zrozumiałe dla każdego, kto osiągnął te stopnie, o których mówią ich książki, i mają z nimi wspólne postrzeganie.
Jednakże ten, kto nie osiągnął pełnej miary danego stopnia, podobnie jak jej autorzy, nie jest w stanie pojąć ich aluzji. A tym bardziej ci, którzy nie osiągnęli żadnego postrzegania, ci w ogóle nie zrozumieją opisanych treści, ponieważ nie mają wspólnego postrzegania.
Jak już wspomnieliśmy, pełne zjednoczenie i pełne postrzeganie dzieli się na 125 ogólnych stopni. Dlatego do czasów Mesjasza niemożliwe jest osiągnięcie wszystkich 125 stopni.
Istnieją dwie różnice między pokoleniem Mesjasza a wszystkimi innymi pokoleniami:
1) Tylko w pokoleniu Mesjasza będzie można osiągnąć 125 stopni, a w pozostałych pokoleniach, nie.
2) We wszystkich pokoleniach tych, którzy osiągnęli postrzeganie i zjednoczenie, jest bardzo niewielu, jak powiedzieli nasi mędrcy o wersecie: „Jednego człowieka z tysiąca znalazłem”, „tysiąc wchodzi do klasy, a jeden wychodzi do światła”, czyli do zjednoczenia i poznania. Natomiast w pokoleniu Mesjasza każdy będzie mógł osiągnąć zjednoczenie i postrzeganie, jak powiedziano: „I ziemia będzie pełna wiedzy o Stwórcy”, „I nikt nie będzie już uczył bliźniego swego ani brata swego, mówiąc: Poznajcie Stwórcę, bo wszyscy Mnie poznają, od najmłodszego do najstarszego”.
Wyjątkiem jest Rabi Szymon i jego pokolenie, czyli autorzy Księgi "Zohar", którzy osiągnęli wszystkie 125 stopni w pełni, choć żyli przed czasami Mesjasza. O nim i jego uczniach powiedziano: „Mędrzec jest lepszy od proroka”. Dlatego w "Zoharze" wielokrotnie podkreślono, że nie będzie pokolenia podobnego do pokolenia Rabi Szymona aż do pokolenia króla Mesjasza. Jego wielkie dzieło wywarło tak ogromne wrażenie na świecie, ponieważ tajemnice Tory w nim zawarte obejmują poziom wszystkich 125 stopni.
I dlatego powiedziano w Księdze "Zohar", że zostanie ona odkryta dopiero „w końcu dni”, czyli w czasach Mesjasza. Powiedziano bowiem, że jeśli stopnie czytelników nie obejmują całej miary stopni autora, nie zrozumieją jego aluzji, ponieważ nie mają z nim wspólnego postrzegania.
A ponieważ stopień autorów Zoharu obejmuje całą wysokość 125 stopni, niemożliwe jest ich osiągnięcie przed nadejściem czasów Mesjasza. Z tego wynika, że w pokoleniach poprzedzających czasy Mesjasza nie było wspólnego postrzegania z autorami "Zoharu". I dlatego "Zohar" nie mógł się ujawnić w pokoleniach, które poprzedzały pokolenie Mesjasza.
Stąd płynie jasny dowód, że nasze pokolenie już doszło do czasów Mesjasza. Widzimy bowiem na własne oczy, że wszystkie komentarze do Księgi "Zohar", które nas poprzedzały, nie wyjaśniły nawet dziesięciu procent trudnych miejsc w Zoharze. Co więcej, nawet w tej niewielkiej części, którą wyjaśnili, ich słowa są prawie tak samo niejasne, jak słowa samego "Zoharu".
Natomiast w naszym obecnym pokoleniu dostąpiliśmy zaszczytu otrzymania komentarza "Sulam", który jest kompletnym wyjaśnieniem wszystkich słów "Zoharu". Ponadto, nie tylko nie pozostawia on ani jednej niejasnej rzeczy w całym "Zoharze" bez wyjaśnienia, ale co więcej, wszystkie objaśnienia opierają się na prostym, abstrakcyjnym myśleniu, tak aby każdy niewprawiony czytelnik mógł je zrozumieć.
Fakt, że "Zohar" został ujawniony obecnym w naszym pokoleniu, jest jasnym dowodem na to, że znajdujemy się już w czasach Mesjasza, na początku tego pokolenia, o którym powiedziano: „I napełni się ziemia wiedzą o Stwórcy”.
Należy wiedzieć, że duchowość nie jest podobna do materialności, w której obdarzanie i otrzymywanie zachodzą jednocześnie. W duchowości bowiem czas obdarzania i czas otrzymywania są rozdzielone, gdyż na początku dobro, czyli łaska, jest dawane przez Stwórcę otrzymującemu, a w tym przekazaniu On daje mu tylko możliwość otrzymywania. Jednakże otrzymujący jeszcze nic nie otrzymał, dopóki nie uświęci się i nie oczyści należycie. Wtedy dostąpi zaszczytu otrzymania.
Zatem od momentu przekazania do momentu otrzymania może minąć dużo czasu. I zgodnie z tym, co powiedziano, że to pokolenie już doszło do wersetu: „I napełni się ziemia wiedzą o Stwórcy”, było to powiedziane tylko o stanie przekazania. Jednakże do stanu otrzymywania z pewnością jeszcze nie doszliśmy. Dopóki się nie oczyścimy, nie uświęcimy, nie nauczymy i nie włożymy wysiłku w pożądanej mierze, wtedy nadejdzie czas otrzymywania, i wypełni się dzięki nam werset: „I napełni się ziemia postrzeganiem Stwórcy”.
I wiadomo, że Wybawienie i doskonałość postrzegnia są ze sobą ściśle powiązane. Zadziwiające jest, że ten, kto odczuwa dążenie do tajemnic Tory, odczuwa również dążenie do Ziemi Izraela. Dlatego też „i napełni się ziemia wiedzą o Stwórcy” jest nam obiecane tylko na kres dni, czyli w czasie Wybawienia.
I z tego powodu, tak jak w doskonałości postrzegania jeszcze nie dostąpiliśmy czasu otrzymania, a dostąpiliśmy jedynie czasu obdarzania, który daje nam możliwość dojścia do doskonałości postrzegania, tak i w odniesieniu do Wybawienia, którego dostąpiliśmy tylko w aspekcie obdarzania.
Przecież Stwórca zabrał naszą świętą ziemię spod władzy obcych i zwrócił ją nam. A mimo to jeszcze nie otrzymaliśmy tej ziemi w swoje posiadanie, ponieważ nie nadszedł jeszcze czas otrzymania, jak wyjaśniliśmy, mówiąc o doskonałości postrzegania. W ten sposób On dał, ale my jeszcze nie otrzymaliśmy.
Brakuje nam niezależności ekonomicznej, a przecież nie może być niezależności państwowej bez niezależności ekonomicznej. Co więcej, nie ma wybawienia ciała bez wybawienia duszy. Dopóki większa część mieszkańców kraju jest w niewoli obcych kultur narodów świata i jest absolutnie niezdolna do przyjęcia religii i kultury Izraela, ciała również znajdują się w niewoli obcych sił. I pod tym względem Ziemia Izraela wciąż znajduje się w rękach obcych.
Zdumiewające jest, że nikogo nie porusza Wybawienie tak, jak powinno to być w czasie Wybawienia po dwóch tysiącach lat. Co więcej, nie tylko ci, którzy są na wygnaniu, nie są ożywieni ideą przyjazdu do nas i czerpania radości z Wybawienia, ale duża część z tych, którzy zostali wyzwoleni i już mieszkają pośród nas, nie może się doczekać, by uwolnić się od tego Wybawienia i wrócić do krajów swojego rozproszenia. W ten sposób, chociaż Stwórca zabrał tę ziemię spod władzy narodów świata i dał ją nam, mimo to jeszcze jej nie otrzymaliśmy i nie czerpiemy z tego radości.
Dzieje się tak, ponieważ tym darowaniem Stwórca dał nam możliwość Wybawienia, czyli możliwość oczyszczenia się, uświęcenia i przyjęcia na siebie pracy Stwórcy w Torze i przykazaniach Liszma. Wtedy zostanie odbudowana Świątynia, a my otrzymamy tę ziemię w swoje posiadanie. I wtedy poczujemy i odczujemy radość Wybawienia.
Jednak dopóki nie doszliśmy do tego, nic się nie zmieniło i nie ma żadnej różnicy między tym, co dzieje się w kraju dzisiaj, a tym, co było, gdy kraj ten wciąż znajdował się pod władzą obcych, zarówno pod względem prawa, jak i ekonomii, a także w odniesieniu do pracy Stwórcy. Mamy jedynie możliwość Wybawienia.
Z naszych słów wynika, że nasze obecne pokolenie to pokolenie czasów Mesjasza. I dlatego dostąpiliśmy wybawienia naszej świętej ziemi z rąk obcych. Oprócz tego dostąpiliśmy odkrycia Księgi "Zohar", co jest początkiem wypełnienia słów: „I napełni się ziemia wiedzą o Stwórcy”, „I nie będzie więcej jeden uczył drugiego, ani brat brata, mówiąc: "Poznajcie Stwórcę", gdyż wszyscy Mnie poznają, od najmniejszego do największego”.
Jednak obu tych rzeczy dostąpiliśmy jedynie w formie daru od Stwórcy. Ale my sami jeszcze niczego nie przyjęliśmy w swoje ręce, a tym samym dana nam jest możliwość rozpoczęcia pracy Stwórcy, aby zajmować się Torą i przykazaniami Liszma. Wtedy dostąpimy wielkiego sukcesu, na miarę obiecaną pokoleniu Mesjasza, czego nie znały wszystkie pokolenia przed nami. I wtedy dostąpimy czasu otrzymania tych dwóch rzeczy: „doskonałości postrzegania” i „całkowitego wybawienia”.
I oto gruntownie wyjaśniliśmy odpowiedź naszych mędrców na pytanie, jak można przylgnąć do Niego. Powiedzieli bowiem, że oznacza to: „przylgnij do Jego właściwości”. I ta odpowiedź jest słuszna z dwóch powodów. Ponieważ duchowe zlanie nie polega na zbliżaniu się miejsc, lecz na podobieństwie form.
Ponieważ dusza oddzieliła się od Jego istoty Acmuto, tylko z powodu pragnienia otrzymywania, które Stwórca w niej umieścił. I dlatego, po tym jak On oddzielił od niej pragnienie otrzymywania, automatycznie powróciła do pierwotnego zlania z Acmuto.
Jednak wszystko to jest tylko w teorii, a w praktyce niczego jeszcze nie rozwiązali swoim wyjaśnieniem „Przylgnij do Jego właściwości”, co oznacza oddzielenie pragnienia otrzymywania, które zostało zaszczepione w naturze stworzenia, i dojście do pragnienia obdarzania, co jest przeciwne jego naturze.
Jak już wyjaśniliśmy, tonący w rzece musi mocno trzymać się liny. A zanim nie zaczął zajmować się Torą i przykazaniami Liszma, tak, że „nie powróci już do swojej głupoty”, nie uważa się, że mocno trzyma się liny, i problem wraca na swoje miejsce: skąd ma wziąć paliwo, aby pracować całym swoim sercem i całą swoją istotą tylko po to, by sprawiać przyjemność swojemu Stwórcy? Przecież człowiek nie jest w stanie wykonać ani jednego ruchu bez jakiejkolwiek korzyści dla siebie, niczym maszyna, która nie może pracować bez paliwa. A jeśli nie będzie żadnej własnej korzyści, a będzie tylko sprawianie przyjemności Stwórcy, nie ma on paliwa do pracy.
Odpowiedź polega na tym, że dla każdego, kto osiąga postrzeganie wielkości Stwórcy we właściwy sposób, to obdarzanie, które Mu przekazuje, staje się otrzymywaniem, jak powiedziano w traktacie Kiduszin o ważnym człowieku, któremu kobieta daje pieniądze, a to jest dla niej uważane za otrzymywanie, i staje się mu poświęcona.
Tak samo jest ze Stwórcą: jeśli ktoś postrzega Jego wielkość, nie ma większego otrzymywania niż sprawianie przyjemności swojemu Stwórcy. I to wystarcza jako paliwo, aby pracować i wkładać wysiłek całym swoim sercem, duszą i istotą, by sprawić przyjemność Stwórcy.
Jednak jest jasne, że jeśli ktoś jeszcze nie poznał wielkości Stwórcy we właściwy sposób, sprawianie przyjemności Stwórcy nie jest dla niego uważane za otrzymywanie w takiej mierze, w jakiej miałby oddać Mu całe swoje serce, duszę i istotę. I dlatego za każdym razem, gdy naprawdę zbuduje intencję sprawiania przyjemności swojemu Stwórcy, a nie dla własnej korzyści, natychmiast całkowicie straci siłę do pracy. Zostaje bowiem jak maszyna bez paliwa, ponieważ człowiek nie może poruszyć żadną częścią ciała, nie czerpiąc z tego jakiejkolwiek własnej korzyści. Tym bardziej takiego wielkiego wysiłku, jak oddanie całej swojej duszy i całej swojej istoty, do czego zobowiązuje go Tora. I nie ma wątpliwości, że nie będzie w stanie tego zrobić bez otrzymania jakiejś przyjemności dla siebie.
W rzeczywistości, osiągnięcie poznania wielkości Stwórcy w takiej mierze, że obdarzanie staje się otrzymywaniem, jak powiedzieli mędrcy o ważnym człowieku, wcale nie jest trudną rzeczą. Wszyscy bowiem znają wielkość Stwórcy, który stworzył i niszczy wszystko, bez początku i bez końca, którego wzniosłość nie ma końca ani granic.
Trudność polega jednak na tym, że miara wielkości nie zależy od pojedynczego człowieka, lecz od otoczenia. Na przykład, nawet jeśli człowiek jest pełen dobrych cech, jeśli otoczenie nie będzie go cenić i szanować, taki człowiek zawsze będzie przygnębiony duchem i nie będzie mógł być dumny ze swoich cech, choć nie wątpi w ich prawdziwość.
I odwrotnie, człowiek, który nie ma ani jednej zalety, ale otoczenie szanuje go, jakby miał ich mnóstwo, taki człowiek będzie pełen dumy ducha, ponieważ znaczenie ważności i wielkości jest całkowicie oddane we władanie otoczenia.
A gdy człowiek widzi, jak jego otoczenie traktuje pracę Stwórcy z lekkomyślnością i nie ceni wielkości Stwórcy we właściwy sposób, jednostka nie może przezwyciężyć otoczenia i ona również nie może osiągnąć wielkości Stwórcy, i tak jak oni, przejawia lekkomyślność w czasie pracy Stwórcy. A ponieważ nie ma fundamentu do osiągnięcia wielkości Stwórcy, jest rzeczą oczywistą, że nie będzie w stanie pracować, aby sprawiać przyjemność Stwórcy, a nie dla własnej korzyści. Brakuje mu bowiem energii do wysiłku. A „jeśli nie włożył wysiłku i znalazł, nie wierz”. Nie ma on innej możliwości, jak albo pracować dla własnej korzyści, albo nie pracować wcale.
Ponieważ sprawianie przyjemności Stwórcy nie będzie mu służyć jako otrzymywanie w pełnym tego słowa znaczeniu.I stąd należy rozumieć werset: „W wielości narodu jest wielkość Króla”.
Ponieważ miara wielkości pochodzi od otoczenia, to zachodzi pod dwoma warunkami:
1) w mierze oceny otoczenia,
2) w mierze wielkości otoczenia. I dlatego w wielości narodu jest wielkość Króla.
Wobec wielkiej trudności tego wszystkiego mędrcy poradzili nam: „Uczyń sobie rava i kup sobie przyjaciela”, to znaczy, że człowiek powinien wybrać sobie ważnego i znanego człowieka, aby ten stał się dla niego ravem, czyli nauczycielem, dzięki któremu mógłby dojść do zajmowania się Torą i przykazaniami w celu sprawiania przyjemności swojemu Stwórcy. A to dlatego, że w odniesieniu do rava istnieją dwa ułatwienia.
Ponieważ rav jest człowiekiem ważnym, uczeń może sprawiać mu przyjemność, opierając się na jego wielkości, gdyż obdarzanie staje się dla niego otrzymywaniem, co stanowi naturalne paliwo, pozwalające za każdym razem zwielokrotniać działania obdarzania. A po tym, jak przyzwyczaił się do obdarzania swojego rava, rav może przenieść go także na zajmowanie się Torą i przykazaniami Liszma w odniesieniu do Stwórcy, ponieważ przyzwyczajenie staje się drugą naturą.
Ponieważ upodobnienie w formie do Stwórcy nie jest skuteczne, jeśli nie jest wieczne, to znaczy „dopóki Znający Tajemnice nie zaświadczy o nim, że nie powróci do swojej głupoty”. Natomiast upodobnienie w formie do rava, dzięki temu, że rav znajduje się w tym świecie, w granicach czasu, jest skuteczne, nawet jeśli jest tylko tymczasowe, a potem wróci on do swojego poprzedniego stanu.
I wychodzi na to, że za każdym razem, gdy upodabnia się w formie do swojego rava, tymczasowo przylgnie do niego. I dzięki temu poznaje wiedzę i myśli swojego rava w miarę zlania się z nim, jak wyjaśniliśmy to w alegorii o części ciała, która została odcięta od ciała i znowu połączyła się z nim. Spójrz tam uważnie.
I dlatego uczeń może korzystać z poznania wielkości Stwórcy, które osiągnął jego rav, a które przekształca obdarzanie w otrzymywanie i w paliwo, wystarczające do oddania całej jego duszy i całej jego istoty. I wtedy uczeń także będzie mógł zajmować się Torą i przykazaniami Liszma całym swoim sercem, całą swoją duszą i całą swoją istotą, co jest środkiem segula, prowadzącym do wiecznego zlania ze Stwórcą.
I stąd zrozumiesz słowa naszych mędrców: „Ważniejsza jest służba Torze niż jej studiowanie, jak powiedziano: "Oto Elizeusz, syn Szafata, który oblewał wodą ręce Eliasza nie powiedziano: uczył się, ale powiedziano: oblewał”.
Na pierwszy rzut oka nie jest jasne, jak proste czynności mogą być ważniejsze od studiowania mądrości i wiedzy. Ale z powyższego jest całkowicie zrozumiałe, że służba ravowi całym swoim ciałem i całą swoją istotą w celu sprawienia mu przyjemności prowadzi do zlania się z ravem, czyli do upodobnienia w formie. I dzięki temu, zgodnie z zasadą „z ust do ust”, otrzymuje on wiedzę i myśli swojego rava, co jest zjednoczeniem „Rucha be-Rucha” (ducha z duchem). W ten sposób dostępuje on poznania wielkości Stwórcy w takiej mierze, w jakiej obdarzanie zmienia się w otrzymywanie, stając się dla niego paliwem wystarczającym do oddania całej duszy i istoty, aż dostąpi zlania ze Stwórcą, jak powiedziano wyżej.
Inaczej jest ze studiowaniem Tory u rava, które musi być dla własnej korzyści, i nie prowadzi do zlania się, i jest uważane za przekaz „z ust do uszu”. Służba przynosi uczniowi myśli jego rava, a nauka, tylko jego słowa. I znaczenie służby jest wyższe niż znaczenie studiowania w mierze ważności myśli rava w porównaniu z jego słowami oraz w mierze znaczenia sposobu przekazania „z ust do ust” w porównaniu ze sposobem „z ust do uszu”.
Jednak wszystko to dotyczy sytuacji, w której służba ravowi odbywa się w celu sprawiania mu przyjemności. Jeśli jednak służba jest wykonywana dla własnej korzyści, tego rodzaju służba nie jest w stanie doprowadzić do zlania z ravem, a nauka u rava jest bez wątpienia ważniejsza od służby.
Ale, jak powiedzieliśmy w odniesieniu do poznania wielkości Stwórcy, że otoczenie, które nie ceni Stwórcy we właściwy sposób, osłabia człowieka i przeszkadza mu w osiągnięciu wielkości Stwórcy i to z pewnością odnosi się również do rava. To znaczy, otoczenie, które nie ceni rava, jak należy, przeszkadza uczniowi w osiągnięciu wielkości swojego rava we właściwy sposób.
Dlatego nasi mędrcy powiedzieli: „Uczyń sobie rava i kup sobie przyjaciela”, co oznacza, że człowiek powinien stworzyć sobie nowe otoczenie, które pomoże mu osiągnąć wielkość swojego rava, a mianowicie: za pomocą miłości do przyjaciół, którzy cenią jego rava. Dzięki rozmowie z przyjaciółmi o wielkości swojego rava, każdy otrzymuje poczucie jego wielkości. Wówczas obdarzanie rava zmieni się w otrzymywanie i w paliwo, to znaczy w takiej mierze, w jakiej prowadzi go do zajmowania się Torą i przykazaniami „Liszma”.
I o tym właśnie powiedzieli mędrcy:Tora jest nabywana za pomocą 48 właściwości […] poprzez służbę mędrcom i skrupulatną pracę z przyjaciółmi. Bowiem oprócz służby ravowi, potrzebna jest jeszcze skrupulatna praca z przyjaciółmi, czyli obdarzanie przyjaciół, aby oddziaływali na niego w celu osiągnięcia wielkości rava. Przecież osiągnięcie wielkości całkowicie zależy od otoczenia. A jednostka nie może tu nic zrobić, jak wyjaśniono powyżej.
Jednak w osiąganiu wielkości działają dwa warunki:
1) zawsze słuchać i przyjmować ocenę daną przez otoczenie w miarę jego znaczenia,
2) otoczenie musi być liczne, jak powiedziano: „W wielości ludu jest wielkość Króla”.
Aby spełnić pierwszy warunek, każdy uczeń musi czuć się najmniejszym ze wszystkich przyjaciół, a wtedy będzie mógł przyjąć miarę wielkości od wszystkich z nich. Przecież ktoś wielki nie może otrzymywać od tego, kto jest od niego mniejszy, a tym bardziej być pod wrażeniem jego słów. Raczej tylko mały ulega wrażeniu oceny danej przez wielkiego.
Natomiast, aby spełnić drugi warunek, każdy uczeń musi wywyższać znaczenie każdego przyjaciela i kochać go, jakby był największy w pokoleniu. Wtedy otoczenie będzie na niego wpływać, jakby było licznym otoczeniem, jak należy, „ponieważ jakość jest ważniejsza od ilości”.