<- Biblioteka Kabały
Czytaj dalej ->

1. Wiara Ponad Wiedzą

 

Nie ma żadnej granicy oddzielającej nasz świat od wyższego, duchowego świata. Lecz dlatego, że świat duchowy jest zgodnie z jego właściwościami anty-światem, znajduje się tak daleko poza naszym postrzeganiem, poza naszą percepcją, że po tym jak rodzimy się w tym świecie, całkowicie zapominamy, wszystko to, co dotyczy naszego poprzedniego stanu. Naturalnie, jedynym sposobem byśmy mogli odczuć ten „anty-świat” jest zdobycie jego esencji, podstawy, jego przyczyny i jego właściwości. Jak możemy zmienić naszą obecną naturę, istotę, żeby zdobyć tą całkowicie przeciwną? 

Podstawowe prawo duchowego świata streszczone jest w dwóch słowach: „Absolutny altruizm” 

Jak możemy zdobyć taką właściwość? Kabaliści proponują nam poddanie się transformacji wewnętrznej. Tylko poprzez te wewnętrzne działanie, jesteśmy w stanie dostrzec i odczuć świat duchowy i zacząć żyć w obu światach równocześnie. 

Taka transformacja nazywana jest „wiarą ponad rozumem”. Świat duchowy jest światem altruistycznym. Każde pragnienie i działanie, które istnieje w tamtej sferze rzeczywistości nie jest dyktowane ludzkim rozumem, czy egoizmem, lecz wiarą, tj. rozumem (odczuciem) Stwórcy. 

Jeżeli zwykły rozum jest niezbędnym narzędziem do naszych działań, wtedy wydawać by się mogło, że nie jesteśmy w stanie całkowicie, w pełni uwolnić się od intelektu. Jednakże biorąc pod uwagę, że nasz intelekt nie odsłania nam tego, jak możemy uniknąć okoliczności, które Stwórca umieszcza ponad nami w ukryty sposób, nie pomoże nam on w rozwiązaniu naszych problemów. 

Zamiast tego pozostaniemy na powierzchni, bez wsparcia i bez logicznych odpowiedzi na to, co nam się przytrafia. W naszym świecie jesteśmy kierowani tylko własnym rozumowaniem. We wszystkim, co robimy, rozum – oznacza czyste, egoistyczne, racjonalne wyrachowanie – jest podstawą wszystkich naszych pragnień i działań. 

Nasz rozum oblicza ilość przyjemności, jakiej oczekujemy doświadczyć i porównuje ją z ilością trudu (bólu), jaki trzeba poświęcić by osiągnąć tę przyjemność. Następnie odejmujemy jedno od drugiego, by ocenić koszt, a następnie zdecydować, czy będziemy dążyć w kierunku przyjemności, czy wybierzemy spokój. 

Takie „racjonalne” podejście do naszego otoczenia nazywane jest „wiarą w rozum”. W takim przypadku nasz rozum określa, ile wiary zużyjemy. Często działamy bez jakiejkolwiek kalkulacji korzyści, czy ilości wysiłku, jak w przypadku fanatyzmu, czy uwarunkowanych zachowań. Takie „ślepe” działania nazywane są „wiarą poniżej rozumu”, ponieważ są determinowane ślepym stosowaniem się do decyzji podjętych przez kogoś innego zamiast przez rozum, czy kalkulację. 

Nasze działania mogą być również dyktowane naszym wychowaniem, stającym się naszą drugą naturą do tego stopnia, że musimy wysilać się by nie działać mechanicznie, poprzez czystą siłę nawyku, przyzwyczajenia. Aby poczynić zmiany w stosowaniu się nie do praw naszego świata, a do praw duchowego świata, musimy spełniać pewne warunki. 

Najpierw musimy całkowicie odrzucić argumenty rozumu i zaprzestać korzystania z naszego intelektu, by określać swoje działania. Jak gdyby zawieszeni w powietrzu powinniśmy próbować trzymać się Stwórcy obiema rękoma, tym samym pozwalając Stwórcy i tylko Stwórcy określać nasze działania. 

Mówiąc metaforycznie, powinniśmy zastąpić nasz własny rozum, rozumem Stwórcy i działać przeciwnie do naszego własnego rozumu. Musimy umieścić Pragnienie Stwórcy ponad naszym. Gdy będziemy w stanie robić tak, nasze postępowanie prezentować będzie „wiarę ponad rozumem”. 

Po ukończeniu pierwszego etapu, będziemy w stanie odczuwać zarówno ten świat jak i duchowy. Następnie odkryjemy, że oba światy, funkcjonują według tego samego duchowego prawa, „wiary ponad rozumem”. 

Nasza chęć by powstrzymać własny rozum i być kierowanym tylko pragnieniem oddania siebie Stwórcy, formuje duchowe naczynie, w którym otrzymamy całe nasze duchowe zrozumienie i pojmowanie. Pojemność tego naczynia, tj. możliwości naszego duchowego rozumu, zdeterminowana jest tym, jak bardzo usiłujemy powstrzymać, zdławić nasze ziemskie, samolubne rozumowanie. 

Żeby zwiększyć pojemność naszych naczyń, Stwórca umieszcza ciągle coraz większe przeszkody na naszej duchowej ścieżce. Zwiększa to nasze egoistyczne pragnienia, jak również nasze wątpliwości, co do Panowania Stwórcy. One po kolei umożliwiają nam stopniowe przezwyciężanie tych przeszkód i rozwinięcie silniejszego altruistycznego pragnienia. Postępując tak, jesteśmy zaopatrywani w okazję do powiększenia pojemności naszych duchowych naczyń. 

Jeśli potrafimy mentalnie chwycić Stwórcę obiema rękoma (tzn. zignorować krytyczne podejście ludzkiego rozumu i cieszyć się faktem, iż taka okazja się pojawiła) i jeśli potrafimy wytrwać w tym stanie, conajmniej przez chwilę, zobaczymy jak wspaniały jest rzeczywiście duchowy stan. Ten stan może zostać osiągnięty tylko, gdy osiągnęliśmy wieczną Prawdę. 

Ta Prawda nie zmieni się jutro, jak było w przypadku wszystkich wcześniejszych wierzeń, ponieważ teraz jesteśmy zjednoczeni ze Stwórcą i potrafimy spoglądać na wszelkie wydarzenia przez pryzmat wiecznej Prawdy. Rozwój możliwy jest jedynie wzdłuż trzech równoczesnych, równoległych linii. Prawa linia to wiara, lewa linia to poznanie i pojmowanie. 

Te dwie linie nigdy się nie rozchodzą, ponieważ są wzajemnie do siebie przeciwne. Dlatego jedynym sposobem by je zrównoważyć, jest środkowa linia, która składa się zarówno z prawej jak i lewej linii w tym samym czasie. Ta środkowa linia oznacza duchowe zachowanie, gdzie rozum wykorzystywany jest zgodnie ze stopniem wiary człowieka. 

Wszystkie duchowe obiekty zwinięte są wokół Stwórcy, owinięte wokół Niego; nakrywają one Go w kolejności, w jakiej wyłaniają się z Niego. Wszystko we Wszechświecie, co nałożone jest na Stwórcę istnieje tylko w stosunku do stworzenia i wszystko jest wytworem pierwotnej istoty, pierwotnego stworzenia zwanego „Malchut”. 

To znaczy, wszystkie światy i wszystkie istoty, za wyjątkiem Stwórcy są pojedynczą Malchut, całością, korzeniem lub oryginalnym Źródłem wszelkich istot. Malchut ostatecznie rozpada się na wiele mniejszych części siebie. Całkowita liczba części składowych Malchut zwana jest jako „Szechina”. 

Światło Stwórcy, Jego Obecność i Boskość wypełniające Szechinę, wszystkie znane są jako „Szochen”. Czas niezbędny do kompletnego wypełnienia wszystkich części Szechiny nazywany jest „Czasem naprawy”. 

W tym czasie, istoty przeprowadzają wewnętrzną naprawę na właściwych sobie częściach Malchut. Każda istota naprawia część, z której została stworzona; to znaczy naprawia swoją własną duszę. Aż do momentu, gdy Stwórca będzie mógł całkowicie scalić się ze Swoimi stworzeniami odkrywając Siebie całkowicie dla nich, lub „dopóki Szochen wypełnia Szechinę” stan Szechiny (korzeń dusz) zwany jest jako „wygnanie Szechiny od Stwórcy” (Galut HaSzechina). W tym stanie, nie ma doskonałości w Wyższych Światach, ani w naszym świecie, najniższym z wszystkich, każda istota musi także w pełni postrzegać Stwórcę. Lecz większość czasu zajęci jesteśmy zaspokajaniem naszych własnych drobnych, małostkowych osobistych pragnień charakteryzujących ten świat, jak również zajęci jesteśmy ślepym stosowaniem się do żądań ciała. 

Istnieje stan duszy zwany „Szechiną w prochu, pyle”, gdy duchowo czyste przyjemności uznawane są za zbyteczne i absurdalne. Ten stan jest także opisywany jako „cierpienie Szechiny”. Całe ludzkie cierpienie wynika z faktu, że zmuszeni jesteśmy z Góry do całkowitego odrzucenia zwykłego rozumu i do ślepego podążania z zastosowaniem wiary ponad rozumem. 

A jednak, im więcej rozumu i wiedzy posiadamy i im silniejsi i inteligentniejsi się stajemy, tym trudniej jest nam podążać ścieżką wiary. 

Czyli, ponieważ usiłujemy odrzucić nasz zwykły rozum, zwiększamy swoje cierpienie. Ci z pośród nas, którzy wybrali ścieżkę duchowego rozwoju opisaną powyżej nie potrafią zgodzić się ze Stwórcą. W swoich sercach potępiamy potrzebę takiej drogi, tym samym mamy trudność w usprawiedliwianiu metod Stwórcy. A jednak, nie możemy podtrzymać takiego stanu przez długi okres czasu, jeżeli Stwórca nie zdecyduje się pomóc nam i odkryć nam całego obrazu stworzenia. 

Gdy czujemy, że jesteśmy w podwyższonym stanie i że wszystkie nasze pragnienia skoncentrowane są tylko na Stwórcy, gotowi jesteśmy by wgłębić się w stosowne teksty Kabały, by spróbować przeniknąć ich wewnętrzne znaczenie. Pomimo tego, że możemy czuć, że nie jesteśmy w stanie niczego zrozumieć, pomimo naszych wysiłków, musimy dalej wracać do studiów Kabały, raz za razem i nie rozpaczać, ani nie tracić nadziei, jeśli nie uda nam się zrozumieć tematu. Jak możemy skorzystać z tych wysiłków? W rzeczywistości, nasze wysiłki by zrozumieć tajemnice Kabały są równoznaczne z naszymi modlitwami proszącymi Stwórcę, aby odkrył nam Siebie. Ta tęsknota za połączeniem jest wzmacniana, gdy próbujemy zrozumieć pojęcia Kabały. 

Moc naszych modlitw zdeterminowana jest siłą naszej tęsknoty. Ogólnie, gdy inwestujemy wysiłki w osiągnięcie czegoś, nasze pragnienie osiągnięcia tego wzrasta. Siła naszego pragnienia może być osądzana tym, jak dużo cierpienia odczuwamy z powodu braku (nieobecności) upragnionego przedmiotu. Cierpienie, wyrażone nie w słowach, lecz odczuwane tylko w sercu, samo w sobie jest modlitwą. 

Kontynuując powyższe, możemy dostrzec, że tylko po wyczerpującym, a jednak nieskutecznych wysiłkach by osiągnąć to, czego pragniemy, możemy modlić się tak szczerze, że otrzymamy to. Jeśli w czasie naszych prób wgłębiania się w teksty, nasze serca wciąż nie są zupełnie wolne od nieistotnych (zewnętrznych) myśli, wtedy nasze umysły nie będą zdolne poświęcić się wyłącznie studiowaniu, ponieważ umysł jest posłuszny sercu. 

Aby Stwórca przyjął nasze modlitwy, powinny one pochodzić z głębi naszych serc. To znaczy, wszystkie nasze pragnienia muszą być skoncentrowane w tej modlitwie, z tej przyczyny musimy zgłębiać się w teksty setki razy, nawet bez zrozumienia ich, żeby osiągnąć nasze prawdziwe pragnienie; by być usłyszanym przez Stwórcę. Prawdziwe pragnienie nie pozostawia miejsca żadnym innym pragnieniom. Podczas studiów Kabały, będziemy badać działania Stwórcy, a tym samym będziemy mogli postępować naprzód ku Niemu. Stopniowo staniemy się wtedy godni zrozumienia i pojęcia tego, co studiujemy. 

Wiara, czy świadomość Stwórcy, musi być taka, że czujemy, iż jesteśmy w pełni świadomi Króla Wszechświata. Wtedy niewątpliwie zostaniemy przesyceni niezbędnymi odczuciami miłości i strachu. Dopóki nie osiągniemy takiej wiary, musimy stale walczyć o nią. Ponieważ tylko wiara jest tym, co pozwoli nam cieszyć się duchowym życiem i uchroni nas przed zatonięciem w głębinach egoizmu gdzie po raz kolejny stalibyśmy się poszukiwaczami przyjemności. Nasza potrzeba stania się świadomym Stwórcy musi być kultywowana, aż zostanie na stałe zakorzeniona w naszej istocie. Musi przypominać stałe zauroczenie, pociąg w kierunku ukochanej, bez której życie wydaje się nie do zniesienia. Wszystko, co otacza istoty ludzkie rozmyślnie przyćmiewa potrzebę Boskiej Świadomości, a odczuwanie przyjemności z czegokolwiek zewnętrznego natychmiast redukuje ból duchowej postaci. Dlatego podczas rozkoszowania się przyjemnościami tego świata, istotne jest, że podtrzymujemy je z unicestwiania naszej potrzeby postrzegania Stwórcy, ponieważ te przyjemności ograbiają nas z duchowego odczuwania. 

Pragnienie postrzegania Stwórcy charakterystyczne jest tylko dla człowieka. Jakkolwiek nie jest to prawdą, dla wszystkich ludzi. To pragnienie pochodzi z naszej potrzeby zrozumienia, czym jesteśmy, zrozumienia siebie, naszego celu na tym świecie i naszego pochodzenia. Jest to poszukiwanie odpowiedzi na temat siebie, które prowadzi nas do poszukiwania Źródła życia.